#czerwonakartka – NOPy były zawsze – historia powikłań poszczepiennych sprzed 25 lat

Mam na imię Barbara i jestem żoną Leszka. Nasza historia sięga 25 lat wstecz. Może jest już przedawniona, nieistotna, ale dla nas bardzo żywa nadal.

Mamy dwoje dzieci, starszą córkę i młodszego syna i to o nim będzie ten post. Urodził się 26 października 1991 roku jako ukochane i przez prawie 6 lat oczekiwane dziecko. Ważył 3 kg i otrzymał 10 punktów w skali apgar. Ładnie jadł i rozwijał się. Zaczął gaworzyć, uśmiechał się i podążał za nami wzrokiem.

29 stycznia 1992 roku, czyli jak miał 3 miesiące, dostał rano szczepienie DTP (błonica, tężec,krztusiec). Wieczorem miał podwyższoną temperaturę, a na drugi dzień od rana gorączkę 40 stopni. Pojechaliśmy do lekarza do przychodni, gdzie miał szczepienie, nic nie zdiagnozowano i polecono tylko środki obniżające gorączkę, które nic kompletnie nie pomogły. Również okłady na główkę. Jeździliśmy od lekarza do lekarza, nikt nie umiał zdiagnozować tej gorączki. Gardło czyste, płuca i oskrzela tez. Trwało to dwa tygodnie odchodziliśmy od zmysłów. Trafiliśmy na lekarza pediatrę, prywatnie, który był w szoku. Z dnia na dzień sprowadził z USA jakieś lekarstwo w zastrzykach (nie pamiętam jego nazwy, ale było przeznaczone dla niemowląt) i to w końcu pomogło. Po dwóch tygodniach gehenny gorączka spadła. Stwierdził, ze było zagrożone życie naszego maleńkiego synka. Po tej, nazwijmy to chorobie, synek zgasł... dosłownie. Przestał gaworzyć, nie chciał jeść, stał się nieobecny.Tylko płakał. Brany na ręce wyginał się do tyłu jakby nie chciał mieć kontaktu fizycznego. Mijały miesiące i nic się nie poprawiało, karmiony po kropelce łyżeczką, czasami przez sen. Nie raczkował, tylko któregoś dnia jak już skończył roczek po prostu wstał i zaczął chodzić. Niepokoiło nas jego zachowanie, ale lekarze uspokajali, ze tak może być. Wierzyliśmy. W wieku 2,5 lat, kiedy nadal martwiło nas jego zachowanie, zaczęliśmy jeździć po psychologach, psychiatrach i innych specjalistach. Trafiliśmy do poradni dla dzieci autystycznych. Diagnoza autyzm. Nie będę tu opisywać całego leczenia i wieloletniej terapii, bo nie o to tu chodzi.

Kompletnie nieświadomi szczepiliśmy go do 4 tego roku życia. Nie było wówczas internetu, wymiany doświadczeń miedzy rodzicami. Jednak połączyliśmy jego autyzm ze szczepieniem w 3 miesiącu życia i z tą gorączką. Nawet jeden z lekarzy u którego byliśmy z synkiem stwierdził, że tak mały organizm nie poradził sobie z trzema szczepionkami na raz i bronił się jak mógł. Dzisiaj nasz syn ma 25 lat, jest autystykiem dość wysokofunkcjonujacym dzięki wieloletniemu leczeniu i terapiom, które pochłonęły cale nasze oszczędności. Ale nie o to chodzi…

Zabrano nam całą radość rodzicielstwa, a jemu życie. mimo, że dość dobrze sobie radzi, już na zawsze pozostanie z nami.

Może ta historia jest już przestarzała, ale chcemy, żebyście wiedzieli, ze NOPy były zawsze, nie tylko teraz.

Zazdrościmy Wam, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ze macie wiedzę i dostęp do niej. Korzystajcie z niej!