Nowa ustawa o epidemiach – nie chcesz przymusowych szczepień na grypę? Wyślij uwagi!

Przed przymusowymi szczepieniami nie uciekną też dorośli – apelujemy o wysyłanie uwag!

 Na stronie Rządowego Centrum Legislacyjnego pojawił się projekt ustawy o chorobach zakaźnych. Konsultacje będa trwały do 30 listopada. Każdy obywatel ma prawo wysłać uwagi do projektu. http://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12304556/komentarz Również każda organizacja. http://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12304556/katalog/12466357#12466357

Dorośli! Biorą się i za nas. Będą przymusowe szczepienia akcyjne np. na grypę pod karą grzywny do 50 tys. zł. Kwalifikować ma pielęgniarka żeby poszło szybciej. Rozwinięty zostanie proceder wymuszania szczepień przez miejsce pracy. Poszkodowanym przez powikłania szczepień chcą zamknąć usta pseudo funduszem kompensacyjnym – związek przyczynowy mają oceniać eksperci od szczepień – wszyscy regularnie zatrudniani przez producentów… Dziecko musi być 14 dni w szpitalu. Ale przecież NOPów niemal nie ma. Zamiatali i będą to robić nadal niemal perfekcyjnie. Inne ustawy zwiększają kontrolę nad rodziną i pacjentami (POZ, medycyna szkolne). Nikt się nie wymknie – ostrzegałam na portalu społecznościowym.

Ideą nowelizacji ustawy o chorobach zakaźnych są obowiązkowe szczepienia, już nie tylko dla dzieci. Teraz każdy Polak będzie na celowniku inspekcji sanitarnej, gdy zostaną wprowadzone przymusowe „szczepienia akcyjne” np. na katar, jeśli firma farmaceutyczna będzie chciała wcisnąć obywatelom kolejna nieskuteczną i niebezpieczną szczepionkę, która zalega jej w magazynach, nakręcając agresywny marketing w mediach. Wszyscy pamiętamy historię świńskiej grypy. (http://stopnop.com.pl/epidemia-swinskiej-grypy) Taki niepokojący scenariusz rysuje się po lekturze artykułu z Gazety Prawnej (http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/1075815,narodowy-program-walki-z-epidemiami.html)oraz projektu zmiany ustawy (http://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12304556)

Koncerny farmaceutyczne odrobiły lekcję. W 2009 roku dopuściły do tego, aby system sprzedaży był mało skuteczny i nieszczelny. Podczas „pandemii świńskiej grypy”, która okazała się propagandową fikcją, Polska była jedynym krajem, który nie ugiął się pod naciskami i nie wydał milionów na zakup zbędnych i niebezpiecznych szczepionek. To się już nie powtórzy. Rządy i partie się zmieniają, lobbyści i urzędnicy pozostają ci sami. Tym razem Główny Inspektor Sanitarny przygotowuje (rządowy?) projekt zmian ustawy, który zapewni firmom farmaceutycznym gwarantowany zbyt na produkty, bez potrzeby kompromitującego ogłaszania przez WHO nieistniejących pandemii. Państwo będzie miało obowiązek wypełnić magazyny szczepionkami, w ilości zapewniającej możliwość użycia ich dla całej populacji. Dowolnymi. Ludność będzie miała obowiązek pozwolić na wstrzyknięcie tych preparatów, pod groźbą kary. W Gazecie Prawnej czytamy: „W projekcie przewidziano też szybszą ścieżkę gromadzenia w Centralnej Bazie Rezerw zapasu szczepionek na wypadek epidemii. Do tej pory była ona uruchamiana w razie klęski żywiołowej. Po zmianach można będzie po nią sięgnąć nawet po wystąpieniu pojedynczego przypadku szczególnie niebezpiecznej i wysoce zakaźnej choroby.” Przy czym jako takie choroby, wymienione są: odra, grypa, żółtaczka pokarmowa. Służby sanitarne będą stosowały szczepienia „akcyjne”, przymusowe. „Jeżeli projektowane przepisy wejdą w życie, będzie można np. dużo szybciej uruchomić obowiązkowe szczepienia interwencyjne – nazywane w projekcie ustawy „akcyjnymi”. Będą dotyczyły wszystkich, u których zwiększone jest ryzyko wystąpienia choroby zakaźnej. Dotychczas pojęcie szczepień akcyjnych w przepisach nie istniało. Tylko dwukrotnie minister zdrowia wprowadził je w drodze rozporządzenia (przeciw meningokokom podczas epidemii w roku 2009/2010 i w ubiegłym roku przeciw odrze w ośrodkach dla cudzoziemców). Za uchylanie się od takich szczepień będą kary – alarmuje Małgorzata Dźwikowska ze STOP NOP.

Czy jest czego się obawiać?

Nie ma wątpliwości, że myślą przewodnią zmiany ustawy są szczepienia grypowe. Również w mediach jak co roku ruszył szczepionkowy marketing. Patrząc na to jak niewielkie jest poparcie dla szczepień przeciw grypie, bo w tej chwili tylko 4 procent społeczeństwa polskiego i 6 % lekarzy poddaje się temu szczepieniu – wątpliwe żeby zaakceptowano podobne pomysły. Czy ludzie pod groźbą kary grzywny będą godzili się na przymus? Nie są przekonani, że to jest bezpieczne i skuteczne. I mają rację, co potwierdza przegląd Cochrane Collaboration. Bo podejmując ryzyko powikłań poszczepiennych pacjent, nie ma żadnej gwarancji, że podanie szczepionki będzie skuteczne.

Powikłaniami mogą być objawy grypopodobne, np. ból głowy, mięśni, złe samopoczucie, osłabienie, gorączka (nawet do 40 stopni), bezsenność, wymioty i biegunka. Szczepionka może doprowadzić do uszkodzenia nerek, wywołać objawy alergii. Poważniejsze, choć rzadsze powikłania to: zapalenie mózgu czy zespół Guillain-Barre objawiający się uszkodzeniem nerwów, niedowładami. W USA z powodu ciężkich powikłań poszczepiennych są wypłacane setki tysięcy dolarów odszkodowań dla okaleczonych ludzi. Sprzeciw budzi tez szczepienie kobiet w ciąży o trudnym do określenia ryzyku dla mamy i dziecka. Na początku tego roku Zerbo i współautorzy (2017 JAMA Pediatrics) opublikowali artykuł mówiący, że kobiety w ciąży otrzymujące sezonową szczepionkę przeciw grypie w pierwszym trymestrze ciąży miały o 25% większe szanse na to, że ich dziecko będzie miało  zaburzenia autystyczne. Kolejni naukowcy (Hooker i współautoprzy, 2017 JAMA Pediatrics) oraz grupa medyczna w Włoch (Donzelli i wsp., 2017 JAMA Pediatrics) wykazali, że stwierdzenie to było istotne statystycznie. Jeszcze bardziej alarmująca jest publikacja (Donahue i współautorów z 2017 r., wykazująca zwiększone ryzyko poronienia u kobiet otrzymujących szczepionkę na sezonową grypę w okresie od 2010 do 2012 roku. A również im zaleca się tę szczepionkę. A wkrótce może nawet będzie wymuszana.

Przymus administracyjny czy bezpośredni?

Już teraz są w ustawie zapisy, które mówią o ogłoszeniu stanu epidemii i szczepieniach przy użyciu siły – pod przymusem. Już nie tylko administracyjnym, ale także fizycznym przy pomocy policji. Przypomnijmy sobie histerię wywołaną świńską grypą. Gdy rządy zakupiły zbędne szczepionki, które musiały później niewykorzystane utylizować i wypłacać odszkodowania za poszczepienną narkolepsję.

W przeglądzie Cochrane Collaboration znajdziemy wniosek, że nie ma dowodów na skuteczność tych szczepionek dla grup ryzyka – czyli seniorów, przewlekle chorych i dzieci, a właśnie dla nich jest ona zalecana jako niezbędna. Nie ma dowodów na to, że szczepionka ogranicza liczbę hospitalizacji, czy absencji chorobowej . Co sezon te szczepionki są dosyć agresywnie promowane. Przemysł szuka nowych narzędzi żeby je sprzedać.  Według Gazety Prawnej do szczepienia będzie mogła kwalifikować pielęgniarka, a nie lekarz.  Ma to zwiększyć liczbę wykonywanych szczepień i być receptą na brak lekarzy oraz zabezpieczeniem na wypadek sytuacji, w której będzie planowane zaszczepienie dużej grupy obywateli.  Już teraz rodzice doświadczają dużej presji ze strony pielęgniarek, na które nacisk wywiera sanepid – instytucja hybryda z jednej strony nadzorująca wyszczepialność, magazynująca szczepionki i handlująca nimi, z drugiej mająca wpływ na tuszowanie przypadków ich powikłań. Pomysły te nie mają nic wspólnego z prawem do świadomej zgody, które każdy obywatel ma zagwarantowane od powstania Kodeksu Norymberskiego.

Od dłuższego czasu usiłowałam uzyskać treść opisywanego projektu. Biuro prasowe rządu przekierowało mnie do Głównego Inspektoratu Sanitarnego, który to nie odpowiadał na moje pytania. Może dlatego, że szef inspekcji był zajęty poddawaniem się publicznemu szczepieniu w ramach „kampanii społecznej” koncernu farmaceutycznego. Złośliwi komentują, że dawka jaką mu podano była wielokrotnie za mała i że powinien przyjąć tyle dawek co niemowlęta np. szczepionkę 6 w 1 oraz trzy dodatkowe…

Ustawa została opublikowana na stronie Rządowego Centrum Legislacyjnego i trwają konsultacje. Czy zostaną wysłuchane głosy zaniepokojonych obywateli,  którzy nie chcą być kolejną cyfrą w urzędowych statystykach dotyczących tzw. zdrowia publicznego. Bo każdy z nas ma prawo do indywidualnego traktowania, a zdrowie to wartość prywatna.

Justyna Socha

Zdjęcie użytkownika Justyna Socha.