Kto i dlaczego straszy nas epidemiami?

 

Liczba osób szczepionych na odrę w Europie stale rośnie.

Mimo to społeczeństwo regularnie jest straszone zabójczymi epidemiami. Które przyjdą do nas np. z Ukrainy wraz z imigrantami.

Czy faktycznie na Ukrainie trwa epidemia odry? Kancelaria prawna zapytała ukraińskie ministerstwo czy trwa tam epidemia. Odpowiedź brzmi: NIE.

 

Rok temu Justyna Socha przeprowadziła rozmowę z rzecznikiem Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Warszawska Gazeta: Odra – nie ma epidemii, są kłamstwa

566 tysięcy zachorowań na odrę – mówił Paweł Grzesiowski w TVN24, mimo że na ekranie była cyfra 566. Kolejne doniesienia mówią o „wybuchu epidemii odry”, nowych zachorowaniach i o tym, że WHO jest zaniepokojona sytuacją.

Rzecznik prasowy Głównej Inspekcji Sanitarnej Jan Bondar tłumaczy, że nie ma żadnej epidemii i … prostował to już 30 razy.

– Czy w Polsce trwa w tej chwili epidemia odry?

– Nie. Nie ma w tej chwili żadnej epidemii. Ale są kraje gdzie są ogniska odry np. Rumunia.

– Czyli to nie jest epidemia?

– Nie. Bo epidemia to są zjawiska nadzwyczajne, nieoczekiwane.

– Jednak np. stacja TVN notorycznie straszy obywateli epidemią. Czy Państwo w związku z tym wystosujecie jakiś komunikat?

– My nie cenzurujemy wolnych mediów.

– Państwo nie cenzurujecie wolnych mediów? Czytałam apel m.in. GIS o zakaz emisji filmu Vaxxed – Wyszczepieni Andrew Wakefielda. Czy nie uważa pan, że to cenzura?

– A co to ma do odry?

– Film Vaxxed dotyczy szczepionki MMR i fałszowania niewygodnych faktów przez urzędników państwowych o tym, że podanie tej szczepionki ma związek z autyzmem. CDC to też oficjalna instytucja państwowa.

– Ale list w sprawie emisji Vaxxed to jest stanowisko głównego inspektora.

– Jednak mówi Pan, że GIS nie cenzuruje mediów, a jednak mamy dowód, że ingeruje w ten przekaz medialny. Czyli w drugą stronę państwo nie chcecie prostować?

– Pani redaktor, my działamy w obszarze zdrowia publicznego, jak Pani zapewne wie, i tam gdzie główny inspektor uznał, że powtarzanie informacji, powiedzmy no, nieprawdziwych, szkodliwych dla zdrowia publicznego – to stąd taki apel. Natomiast pojęcie epidemii jest bardzo ogólnie sformułowane, jako coś nieprzewidywalnego. Tak to się traktuje w literaturze przedmiotu. Można by dyskutować czy to co jest w Rumunii to jest epidemia, czy była spodziewana, czy nie była. Ja to nazywam ogniskami. W związku z tym, że duża część np. Romów rumuńskich nie szczepi się, no więc siłą rzeczy muszą takie ogniska wybuchać i tak to traktujemy.

– Jeszcze jedno pytanie. Czy umie Pan określić kto jest bardziej podatny na zachorowanie – dorośli czy dzieci?

– To jest takie pytanie stricte medyczne, więc trudno mi się odnieść. Wydaje mi się, że jednak dzieci, ale nie wykluczam, że… No pewności nie mam. Tu trzeba by pytać jakiegoś zakaźnika.

– No to niech mnie Pan odeśle komu bym mogła zadać takie pytanie.

– Wiedzą to na pewno kluczowi konsultanci z branży medycznej. Ja jako skromny specjalista zdrowia publicznego, nie-lekarz, wolę się nie wypowiadać.

– Czyli Pan mnie poinformował, że nie ma epidemii i nie będziecie tych medialnych nieprawdziwych informacji prostować?

– Pani redaktor, inaczej… Ocena jak to nazwać. To, że jest wzrost zachorowań to jest fakt. Takie fale zachorowań, czy wzrosty są cykliczne w wielu krajach tam gdzie jest spory odsetek populacji niezaszczepionej.

– Ale tylko dzieci czy chodzi o całe społeczeństwo?

– O całe społeczeństwo. Były przypadki, ja pamiętam trzy lata temu w Szwajcarii, bardzo bogatym kraju, we Francji, w Wielkiej Brytanii. Natomiast nie jest naszą rolą redagowanie programów telewizyjnych. Natomiast myślę, że można użyć określenia epidemia wyrównawcza i ono będzie jak najbardziej zgodne z wiedzą. Pyta nas pani dlaczego się nie wtrącamy w każde słowo w telewizji…

– Chętnie podeślę dowody właśnie takiej epidemii w nierzetelnych materiałach sugerujących jakoby przez Polskę przetaczała się właśnie epidemia odry. A jest tylko ponad 100 przypadków.

– Mamy w ok. 100-200 przypadków rocznie. Jest 380 tys. dzieci w jednym roczniku, to nie jest częsta choroba. W Polsce to jest rzadka choroba.

– Skoro rocznie podaje się niecałe 800 tys. dawek szczepionki MMR, czy umie Pan określić, ile powinno być spodziewanych przypadków odry poszczepiennej?

– Nie słyszałem o przypadkach odry poszczepiennej, ale być może jakieś pojedyncze… Pani mi zadaje pytania takie stricte medyczne. Myślę, że nie ma takich przypadków, ale być może jakieś pojedyncze się zdarzały.

– Według „Wakcynologii” jedno na sześćdziesiąt szczepionych dzieci ma odrę poszczepienną. Czyli ponad 12 tysięcy przypadków rocznie. W bazie NOP (niepożądanych odczynów poszczepiennych) jest ich kilka w ciągu ostatnich 10 lat. Co się dzieje z resztą?

– Pani stworzyła teorię, z którą ja się nie zgadzam. Co się dzieje z resztą? Nic, bo nie ma takich przypadków. To jest Pani teoria.

– Postaram się wysłać państwu komunikaty pojawiające się w mediach i będę naciskała na sprostowanie.

– W sprawie?

– Sam pan mówi, że nie ma epidemii, a oficjalne instytucje państwowe przyzwalają na wprowadzanie ludzi w błąd.

– Przez ostatni miesiąc 30 razy się na ten temat wypowiadałem. Nigdy nie mówiłem, że mamy w Polsce epidemię i nie przypuszczam żeby mój szef tak mówił. Jestem pewny. Natomiast to, że są epidemie wyrównawcze np. w Rumunii to jest fakt, więc nie wiem co tu można prostować.

– A czy będziecie apelować o to, by szczepili się dorośli? Bo nagminnie przedstawia się jako główny problem nieszczepienie dzieci, a nikt nie apeluje o szczepienie dorosłych wśród których jest olbrzymia liczba podatnych osób.

– Ja uważam, że każda dorosła też powinna korzystać ze szczepień gdy zaleca to lekarz.

– Jest nowe rozporządzenie zalecające szczepienia dla dorosłych przeciw odrze i jest to podobno realizowane w ośrodkach dla uchodźców.

– To jest w gestii MSWiA.

– Dziękuję za rozmowę.

Podobne pytania zadałam dr Iwonie Paradowskiej – Stankiewicz, Krajowej konsultant ds. epidemiologii i poinformowała nas, że zachorowania na odrę w zeszłym i w obecnym roku dotyczyły… uchodźców z Czeczenii.

– Chciałam zadać Pani kilka pytań dotyczących zachorowań na odrę i rzekomej epidemii, która w tej chwili trwa. Ponieważ w mediach słyszymy, że trwa epidemia w Europie, a nawet i w Polsce. Czy Pani potwierdzi, że w tej chwili trwa epidemia?

– Jeśli chodzi o kraje europejskie to oczywiście obserwowany jest wzrost zachorowań w niektórych krajach. Można powiedzieć, że ten wzrost ma charakter epidemiczny, natomiast jeśli chodzi o Polskę to nie.

– Czy jest gdzieś oficjalnie ogłoszony stan epidemii?

– To trzeba sprawdzić. Nie wiem. To dany kraj porównuje i na podstawie różnych wskaźników epidemiologicznych określa czy jest stan epidemii czy na razie nie ma podstaw do tego żeby ją ogłaszać.

– Czyli dany kraj decyduje czy może raczej WHO?

– W gestii WHO jest jeśli dotyczy to jakiegoś większego obszaru. Na razie nie mam takiej informacji.

– Wczoraj np. w TVN24Bis podczas rozmowy wielokrotnie użyto słowa „epidemia”.

– No jeśli w Rumunii jest ponad 4000 przypadków, a nie było to jest to epidemia. Wzrost epidemiczny.

– Gdy przeglądałam zachorowalność na przestrzeni ostatnich 10 lat w Rumunii to tam tych zachorowań jest wiele i jest to cykliczne.

– Ależ oczywiście. Także to nie jest tak. W Niemczech, we Włoszech, w Holandii okresowo. To się zmienia oczywiście. Na pewno jest więcej zachorowań niż było ileś tam lat temu, ale jest to problem występujący jak najbardziej w Europie jak sobie przypominam te dane przynajmniej od 2010 roku.

– Którą grupę określiłaby Pani jako największą podatną na zachorowanie? Czy będą to dzieci czy osoby dorosłe?

– Przede wszystkim te osoby, które nie są szczepione, ale większość dzieci jest zaszczepiona w związku z tym tych zachorowań jest stosunkowo mniej czy niewiele w porównaniu z osobami dorosłymi, które nie są zaszczepione.

– Kto choruje w Polsce?

– Zachorowania, które obserwowaliśmy w 2016 roku dotyczyły obcokrajowców. Także to było ognisko epidemiczne zachorowań na odrę wśród osób, które starały się… wśród uchodźców po prostu. Wśród Czeczeńców. To byli głównie Czeczeni. Natomiast nie było to wśród Polaków. Zostało to ładnie zahamowane. Zostały podjęte działania w odpowiednim czasie i z odpowiednim skutkiem. Dlaczego aż tyle osób zachorowało? Dlatego, że odra jest jedną z najbardziej zaraźliwych chorób i ci uchodźcy, którzy w zeszłym roku ubiegali się o wejście przez Polskę, a później większość z nich czekała na przejście na Zachód, to tak się złożyło, że w okresie wylęgania objawów część osób już do naszego kraju wchodziła.

– Mówimy o zeszłym roku?

– Mówimy o 2016 roku. Stu trzydziestu kilku przypadkach.

– A te 16 przypadków z tego roku?

– W tym roku te 16 to jest jeszcze wygaszanie tamtego ogniska