Czy wprowadzenie dobrowolności szczepień ochronnych to zagrożenie? Prawnik o projekcie STOP NOP

CoPolska Świat Ekonomia Wiara Sport Myśl blogAID Księgarnia Zaproszenia Komunikaty Tutaj jesteś: naszdziennik.plMyśl Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik Czy potrzebne są zmiany? Środa, 3 października 2018 (15:33) Co zawiera projekt Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej dotyczący zmiany ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych.  Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Sejmu odbędzie się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (druk nr 2796). Dotychczasowe uregulowania dotyczące wykonywania szczepień ochronnych przewidziane w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (tj. DzU z 2018 r. poz. 151) budzą wśród rodziców wątpliwości, powodując coraz częściej odmowę zgody na szczepienia ochronne ich dzieci. Czy słusznie? Jak wyglądają obecne uregulowania? Czego dotyczą zmiany zawarte w projekcie obywatelskim? Kwalifikacja do szczepienia Obecnie szczepienia ochronne dzieci muszą być poprzedzone badaniem kwalifikacyjnym zakończonym wystawieniem zaświadczenia stwierdzającego datę badania dziecka i godzinę. Niemniej ustawodawca nie wprowadził obowiązku stwierdzenia jego wyniku. Jest to niezrozumiałe i samo w sobie powoduje, że już na tym etapie pojawia się u rodziców wątpliwość, kto odpowiada w sytuacji, gdy kwalifikację do szczepienia przeprowadzono błędnie. W obywatelskim projekcie dokonano zmiany w tym zakresie, wskazując, że wynik badania powinien być stwierdzony w zaświadczeniu, zaś w razie wątpliwości lekarz powinien skierować rodziców z ich dzieckiem do odpowiedniego lekarza specjalisty. Rejestr niepożądanych odczynów poszczepiennych Kolejne wątpliwości budzi u rodziców kwestia rejestracji niepożądanych odczynów poszczepiennych1. Dziś rodzice dzieci, u których wystąpił NOP, często spotykają się z niechęcią lekarzy do wykonania tego obowiązku czy też z niewłaściwym odnotowaniem NOP przez stację sanitarno-epidemiologiczną, która mimo że jest organem administracji państwowej, nie podlega kontroli sądowej w tym zakresie. W państwie prawa każdy akt władczy (także dotyczący odnotowania NOP) powinien być poddany kontroli sądu i niezwisły sąd winien rozstrzygnąć, czy rację ma organ administracji, czy rodzic. Dziś niewytłumaczalne jest istnienie np. prawa odwołania się od decyzji odmawiającej rejestracji samochodu do sądu, a w przypadku sprawy niepomiernie ważniejszej – rejestracji NOP u dziecka – nie ma takiego uprawnienia. Sądy administracyjne w Polsce uznały, że odnotowanie przez sanepid NOP nie podlega kontroli – kognicji sądu administracyjnego, np. postanowienie w sprawie VII SA/Wa 301/17 WSA w Warszawie z dnia 5 kwietnia 2017 r. Z uzasadnienia postanowienia sądu wynika: „Rozpoznając przedmiotową sprawę, Sąd uznał, iż skargę należało odrzucić. Sprawa, której dotyczy skarga, nie mieści się bowiem we właściwości rzeczowej sądu administracyjnego, określonej w art. 3 i 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi”. W sprawie tej sanepid sam (bez wiedzy stron) zmienił kwalifikację NOP z poważnego na lekki, pomimo faktu zgłoszenia przez lekarza NOP poważnego, gdyż dziecko traciło przytomność i wymagało hospitalizacji. Z powyższego wynika, że w obecnym stanie prawnym rejestr sanepidu nie podlega kontroli sądowej, natomiast sanepid z odnotowanych w rejestrze danych wywodzi wniosek dotyczący bezpieczeństwa szczepień. Wątpliwości budzi również fakt, że dziś rejestr ten prowadzony jest bez nadzoru sądu przez organ o de facto sprzecznych kompetencjach. Jest tak, gdyż to sanepid wszczyna postępowania przymuszające do wykonania zaległych szczepień ochronnych, a jednocześnie odpowiedzialny jest za utrzymanie wysokiej wyszczepialności. W praktyce oznacza to, że ten sam organ ma odnotowywać negatywne zdarzenia, które mogą być efektem jego działań – przymuszenia. Również lekarz, który ma obowiązek zgłoszenia podejrzenia wystąpienia NOP, pozostaje w konflikcie interesów, gdyż może dojść do sytuacji, gdy błędnie zakwalifikował do szczepienia i tym samym spowodował NOP, który jako lekarz jest zobowiązany zgłosić. Rozwiązanie powyższego problemu zawiera obywatelski projekt, dostosowując polskie przepisy w zakresie rejestracji NOP do Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady Europy nr 2010/84/UE z dnia 15 grudnia 2010 r. zmieniającej – w zakresie nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii – dyrektywę 2001/83/WE w sprawie wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi, zgodnie z którą pacjenci, ich przedstawiciele ustawowi i opiekunowie faktyczni winni zyskać uprawnienia do bezpośredniego zgłaszania niepożądanych działań produktów leczniczych, których doświadczyli lub które obserwowali u osób trzecich. Dlatego w przygotowanym projekcie wprowadzono nadzór sądowy nad tym rejestrem. Od rozstrzygnięcia sanepidu w zakresie rejestracji niepożądanego odczynu poszczepiennego rodzic będzie miał prawo odwołać się do niezawisłego sądu w sytuacji, gdy sanepid nie odnotuje niepożądanego odczynu poszczepiennego lub też błędnie go zakwalifikuje. Co więcej, gdyby lekarz nie wykonał swojego obowiązku, zgodnie z projektem rodzic będzie miał prawo zgłosić wystąpienie u dziecka niepożądanego odczynu poszczepiennego. Są to zmiany konieczne, zgodne ze wskazaną dyrektywą, gdyż w państwie prawa każdy akt władczy powinien być poddany kontroli sądu i niezwisły sąd winien rozstrzygać, czy rację ma organ administracji, czy rodzic. Dlaczego ta zmiana jest taka ważna? Zarówno wedle Światowej Organizacji Zdrowia, jak i polskich specjalistów rejestr NOP w obecnym kształcie jest niedoszacowany. Jest to również pogląd lekarzy i epidemiologów. – Nie podlega żadnej dyskusji, że powinniśmy lepiej niż dotychczas rejestrować niepożądane odczyny poszczepienne. Dialog w tej kwestii jest bardzo potrzebny – powiedział, otwierając konferencję zorganizowaną w ramach obchodów Europejskiego Tygodnia Szczepień 2017, profesor Mirosław Wysocki (dyrektor w latach 2010-2017 NIZP-PZH). Zmiana systemowa -– dobrowolność szczepień ochronnych W obecnie obowiązującej ustawie wyróżnia się dwa rodzaje szczepień: • ochronne dotyczące tylko dzieci – to te przewidziane w art. 17 obecnej ustawy • tzw. akcyjne (dotyczące wszystkich, również dorosłych) – przewidziane w art. 33 obecnej ustawy. Dziś jedne i drugie są w Polsce obowiązkowe. W dwudziestu krajach Unii Europejskiej obowiązkowe są tylko te drugie, które przewidziane są na wypadek pojawienia się zagrożenia lub też epidemii chorób zakaźnych. Obywatelski projekt ustawy nie likwiduje szczepień akcyjnych. Nie likwiduje też szczepień ochronnych – wprowadza jedynie dobrowolność tych ostatnich. Dobrowolne są szczepienia ochronne w takich państwach, jak: Austria, Cypr, Dania, Estonia, Finlandia, Niemcy, Islandia, Irlandia, Liechtenstein, Litwa, Luksemburg, Malta, Holandia, Norwegia, Portugalia, Rumunia, Hiszpania, Szwecja, Wielka Brytania i Rosja. W ubiegłym roku próby wprowadzenia obowiązku wykonywania szczepień ochronnych wśród dzieci odrzuciły Dania, Finlandia, Szwecja oraz Niemcy, a trzy lata wcześniej Norwegia. Dlaczego? Powołując się na szacunek dla praw obywatelskich oraz możliwość wykonywania szczepień akcyjnych w reakcji na zagrożenie ewentualną epidemią tej czy innej choroby zakaźnej. Dziś w razie wystąpienia powikłań, o których uprzedza sam producent, rodzic jest pozostawiony sam sobie. Sam rehabilituje i leczy dziecko, musi zrezygnować z pracy i jeśli chce dochodzić roszczeń, musi uzbierać na wpis sądowy, biegłych sądowych i prawnika bez gwarancji wygranej. Producent ma nieograniczone środki i czas, aby się bronić. Czy jest to sprawiedliwe? Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazywał, że przymus szczepień ochronnych, z których stosowaniem nieuchronnie wiąże się możliwość wystąpienia powikłań poszczepiennych, w tym także śmierci, narusza art. 8 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Są to np. orzeczenia z dnia 9 lipca 2002 r. w sprawie Ilaria Salvetti przeciwko rządowi włoskiemu oraz wyrok z dnia 15 marca 2012 r. w sprawie Dmitriyevich przeciwko Ukrainie. W orzeczeniu z dnia 9 lipca 2002 r. wydanym w sprawie Ilaria Salvetti przeciwko Włochy 42197/98 Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że państwo, które stosuje przymus, a nie przewiduje systemu odszkodowawczego, narusza Konwencję o Ochronie Praw Człowieka. „Sąd uznaje, że obowiązkowe szczepienia będące przymusowym świadczeniem zdrowotnym oznaczają ingerencję w prawo do poszanowania życia prywatnego zagwarantowanego w art. 8 § 1 Konwencji”. Podobnie dziś wygląda system w Polsce. Skoro szczepienia ochronne są dobrowolne w 20 innych krajach Europy, np. w Niemczech (i to pomimo iż kraj ten przyjął 6 mln uchodźców z regionów, gdzie nie wykonuje się szczepień), to dlaczego nie mają być dobrowolne w Polsce? Niemcy uważają, że w razie zagrożenia epidemią w zupełności wystarczające jest odwołanie się do par. 20 niemieckiej ustawy o ochronie przed infekcjami, czyli do tzw. szczepień akcyjnych jako wystarczającego „narzędzia” zwalczania epidemii. W Polsce w obecnie obowiązującej ustawie jest takie samo „narzędzie” jak to, do którego odwołuje się niemiecka ustawa – jest to art. 33 obecnej Ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób u ludzi (tzw. szczepienia akcyjne). Dlaczego w Niemczech to „narzędzie” jest wystarczające na wypadek epidemii, a w Polsce nie i to pomimo faktu, że Niemcy przyjmują uchodźców, a my ich nie przyjmujemy? Po co obowiązkowe szczepienia ochronne w tej sytuacji, zwłaszcza że wiążą się one z ryzykiem powikłań, za które państwo polskie dziś nie bierze odpowiedzialności? Nikt do dziś nie oszacował kosztów leczenia powikłań, a mimo to twierdzi się, że szczepienia są bezpieczne i bilans korzyści wykonywania obowiązkowych szczepień ochronnych uzasadnia ich dalsze przymusowe wykonywanie. Gdzie tu logika? Jak bardzo krzywdzący jest obecnie obowiązujący system szczepień ochronnych, pokazuje jeszcze jedno porównanie. W Niemczech, w kraju, który przyjmuje imigrantów, a mimo to nie przymusza do wykonywania szczepień ochronnych, już w 1961 roku wprowadzono system odszkodowań dla osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu, poddając się dobrowolnym (a nie obowiązkowym) szczepieniom ochronnym. Podsumowanie Obywatelski projekt o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wprowadza korzystne zmiany w odniesieniu do powyższych mankamentów obecnej regulacji: • prawo rodziców do zgłoszenia NOP, gdy lekarz zaniecha tego obowiązku, • nadzór sądowy nad rejestrem NOP, • dobrowolność szczepień ochronnych, • obowiązek przeprowadzenia szczegółowych badań kwalifikacyjnych, których wynik zostanie stwierdzony na piśmie. Nie jest to zatem projekt „antyszczepionkowy” i nade wszystko – w żaden sposób nie sprowadza zagrożenia epidemicznego. Powstał z troski o zdrowie i ma przywrócić wolności obywatelskie. 1 Zgodnie z art. 21 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (DzU 2008 nr 234 poz. 1570) lekarz lub felczer, który podejrzewa lub rozpoznaje wystąpienie niepożądanego odczynu poszczepiennego, ma obowiązek w ciągu 24 godzin od powzięcia podejrzenia jego wystąpienia zgłoszenia takiego przypadku do państwowego powiatowego inspektora sanitarnego właściwego dla miejsca powzięcia podejrzenia jego wystąpienia.  Arkadiusz Tetela Autor jest prawnikiem, współautorem obywatelskiego projektu zmiany ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych POLSKA Kraj Polonia Kresy ŚWIAT EKONOMIA Gospodarka Finanse Polska wieś Nieruchomości WIARA Kościół w Polsce Kościół na świecie Stolica Apostolska Prześladowania SPORT Fifa 2018 Piłka nożna Siatkówka Koszykówka Tenis Pozostałe dyscypliny MYŚL blogAID Księgarnia Komunikaty O nas | Reklama | Prenumerata | Kontakt © Copyright by SPES sp. z o.o. Na portalu internetowym NaszDziennik.pl mogą być wykorzystywane pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie, m.in w celach statystycznych i reklamowych. W związku z wprowadzeniem Ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO) wykorzystywanie informacji pozyskanych za pośrednictwem plików cookies jest zależne od Pani/Pana zgody. Wyrażenie przez Panią/Pana zgody na wykorzystywanie tych informacji pozwoli na przygotowywanie przez właściciela portalu internetowego NaszDziennik.pl oraz jego zaufanych partnerów treści oraz reklam odpowiadających Pani/Pana zainteresowaniom oraz preferencjom, a także będzie pomocne w celu analitycznym. ZGADZAM SIĘ Więcej

Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/201789,czy-potrzebne-sa-zmiany.html zawiera projekt Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej dotyczący zmiany ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych.

3 października 2018 r.  na posiedzeniu Sejmu odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (druk nr 2796).

Dotychczasowe uregulowania dotyczące wykonywania szczepień ochronnych przewidziane w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (tj. DzU z 2018 r. poz. 151) budzą wśród rodziców wątpliwości, powodując coraz częściej odmowę zgody na szczepienia ochronne ich dzieci.

Czy słusznie? Jak wyglądają obecne uregulowania? Czego dotyczą zmiany zawarte w projekcie obywatelskim?

Kwalifikacja do szczepienia

Obecnie szczepienia ochronne dzieci muszą być poprzedzone badaniem kwalifikacyjnym zakończonym wystawieniem zaświadczenia stwierdzającego datę badania dziecka i godzinę. Niemniej ustawodawca nie wprowadził obowiązku stwierdzenia jego wyniku. Jest to niezrozumiałe i samo w sobie powoduje, że już na tym etapie pojawia się u rodziców wątpliwość, kto odpowiada w sytuacji, gdy kwalifikację do szczepienia przeprowadzono błędnie. W obywatelskim projekcie dokonano zmiany w tym zakresie, wskazując, że wynik badania powinien być stwierdzony w zaświadczeniu, zaś w razie wątpliwości lekarz powinien skierować rodziców z ich dzieckiem do odpowiedniego lekarza specjalisty.

Rejestr niepożądanych odczynów poszczepiennych

Kolejne wątpliwości budzi u rodziców kwestia rejestracji niepożądanych odczynów poszczepiennych

Dziś rodzice dzieci, u których wystąpił NOP, często spotykają się z niechęcią lekarzy do wykonania tego obowiązku czy też z niewłaściwym odnotowaniem NOP przez stację sanitarno-epidemiologiczną, która mimo że jest organem administracji państwowej, nie podlega kontroli sądowej w tym zakresie. W państwie prawa każdy akt władczy (także dotyczący odnotowania NOP) powinien być poddany kontroli sądu i niezwisły sąd winien rozstrzygnąć, czy rację ma organ administracji, czy rodzic. Dziś niewytłumaczalne jest istnienie np. prawa odwołania się od decyzji odmawiającej rejestracji samochodu do sądu, a w przypadku sprawy niepomiernie ważniejszej – rejestracji NOP u dziecka – nie ma takiego uprawnienia. Sądy administracyjne w Polsce uznały, że odnotowanie przez sanepid NOP nie podlega kontroli – kognicji sądu administracyjnego, np. postanowienie w sprawie VII SA/Wa 301/17 WSA w Warszawie z dnia 5 kwietnia 2017 r. Z uzasadnienia postanowienia sądu wynika: „Rozpoznając przedmiotową sprawę, Sąd uznał, iż skargę należało odrzucić. Sprawa, której dotyczy skarga, nie mieści się bowiem we właściwości rzeczowej sądu administracyjnego, określonej w art. 3 i 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi”. W sprawie tej sanepid sam (bez wiedzy stron) zmienił kwalifikację NOP z poważnego na lekki, pomimo faktu zgłoszenia przez lekarza NOP poważnego, gdyż dziecko traciło przytomność i wymagało hospitalizacji. Z powyższego wynika, że w obecnym stanie prawnym rejestr sanepidu nie podlega kontroli sądowej, natomiast sanepid z odnotowanych w rejestrze danych wywodzi wniosek dotyczący bezpieczeństwa szczepień. Wątpliwości budzi również fakt, że dziś rejestr ten prowadzony jest bez nadzoru sądu przez organ o de facto sprzecznych kompetencjach. Jest tak, gdyż to sanepid wszczyna postępowania przymuszające do wykonania zaległych szczepień ochronnych, a jednocześnie odpowiedzialny jest za utrzymanie wysokiej wyszczepialności. W praktyce oznacza to, że ten sam organ ma odnotowywać negatywne zdarzenia, które mogą być efektem jego działań – przymuszenia. Również lekarz, który ma obowiązek zgłoszenia podejrzenia wystąpienia NOP, pozostaje w konflikcie interesów, gdyż może dojść do sytuacji, gdy błędnie zakwalifikował do szczepienia i tym samym spowodował NOP, który jako lekarz jest zobowiązany zgłosić. Rozwiązanie powyższego problemu zawiera obywatelski projekt, dostosowując polskie przepisy w zakresie rejestracji NOP do Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady Europy nr 2010/84/UE z dnia 15 grudnia 2010 r. zmieniającej – w zakresie nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii – dyrektywę 2001/83/WE w sprawie wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi, zgodnie z którą pacjenci, ich przedstawiciele ustawowi i opiekunowie faktyczni winni zyskać uprawnienia do bezpośredniego zgłaszania niepożądanych działań produktów leczniczych, których doświadczyli lub które obserwowali u osób trzecich. Dlatego w przygotowanym projekcie wprowadzono nadzór sądowy nad tym rejestrem. Od rozstrzygnięcia sanepidu w zakresie rejestracji niepożądanego odczynu poszczepiennego rodzic będzie miał prawo odwołać się do niezawisłego sądu w sytuacji, gdy sanepid nie odnotuje niepożądanego odczynu poszczepiennego lub też błędnie go zakwalifikuje. Co więcej, gdyby lekarz nie wykonał swojego obowiązku, zgodnie z projektem rodzic będzie miał prawo zgłosić wystąpienie u dziecka niepożądanego odczynu poszczepiennego. Są to zmiany konieczne, zgodne ze wskazaną dyrektywą, gdyż w państwie prawa każdy akt władczy powinien być poddany kontroli sądu i niezwisły sąd winien rozstrzygać, czy rację ma organ administracji, czy rodzic. Dlaczego ta zmiana jest taka ważna? Zarówno wedle Światowej Organizacji Zdrowia, jak i polskich specjalistów rejestr NOP w obecnym kształcie jest niedoszacowany. Jest to również pogląd lekarzy i epidemiologów. – Nie podlega żadnej dyskusji, że powinniśmy lepiej niż dotychczas rejestrować niepożądane odczyny poszczepienne. Dialog w tej kwestii jest bardzo potrzebny – powiedział, otwierając konferencję zorganizowaną w ramach obchodów Europejskiego Tygodnia Szczepień 2017, profesor Mirosław Wysocki (dyrektor w latach 2010-2017 NIZP-PZH). Zmiana systemowa -– dobrowolność szczepień ochronnych W obecnie obowiązującej ustawie wyróżnia się dwa rodzaje szczepień:

• ochronne dotyczące tylko dzieci – to te przewidziane w art. 17 obecnej ustawy

• tzw. akcyjne (dotyczące wszystkich, również dorosłych) – przewidziane w art. 33 obecnej ustawy.

Dziś jedne i drugie są w Polsce obowiązkowe. W dwudziestu krajach Unii Europejskiej obowiązkowe są tylko te drugie, które przewidziane są na wypadek pojawienia się zagrożenia lub też epidemii chorób zakaźnych. Obywatelski projekt ustawy nie likwiduje szczepień akcyjnych. Nie likwiduje też szczepień ochronnych – wprowadza jedynie dobrowolność tych ostatnich. Dobrowolne są szczepienia ochronne w takich państwach, jak: Austria, Cypr, Dania, Estonia, Finlandia, Niemcy, Islandia, Irlandia, Liechtenstein, Litwa, Luksemburg, Malta, Holandia, Norwegia, Portugalia, Rumunia, Hiszpania, Szwecja, Wielka Brytania i Rosja. W ubiegłym roku próby wprowadzenia obowiązku wykonywania szczepień ochronnych wśród dzieci odrzuciły Dania, Finlandia, Szwecja oraz Niemcy, a trzy lata wcześniej Norwegia. Dlaczego? Powołując się na szacunek dla praw obywatelskich oraz możliwość wykonywania szczepień akcyjnych w reakcji na zagrożenie ewentualną epidemią tej czy innej choroby zakaźnej. Dziś w razie wystąpienia powikłań, o których uprzedza sam producent, rodzic jest pozostawiony sam sobie. Sam rehabilituje i leczy dziecko, musi zrezygnować z pracy i jeśli chce dochodzić roszczeń, musi uzbierać na wpis sądowy, biegłych sądowych i prawnika bez gwarancji wygranej. Producent ma nieograniczone środki i czas, aby się bronić. Czy jest to sprawiedliwe? Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazywał, że przymus szczepień ochronnych, z których stosowaniem nieuchronnie wiąże się możliwość wystąpienia powikłań poszczepiennych, w tym także śmierci, narusza art. 8 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Są to np. orzeczenia z dnia 9 lipca 2002 r. w sprawie Ilaria Salvetti przeciwko rządowi włoskiemu oraz wyrok z dnia 15 marca 2012 r. w sprawie Dmitriyevich przeciwko Ukrainie. W orzeczeniu z dnia 9 lipca 2002 r. wydanym w sprawie Ilaria Salvetti przeciwko Włochy 42197/98 Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że państwo, które stosuje przymus, a nie przewiduje systemu odszkodowawczego, narusza Konwencję o Ochronie Praw Człowieka. „Sąd uznaje, że obowiązkowe szczepienia będące przymusowym świadczeniem zdrowotnym oznaczają ingerencję w prawo do poszanowania życia prywatnego zagwarantowanego w art. 8 § 1 Konwencji”. Podobnie dziś wygląda system w Polsce. Skoro szczepienia ochronne są dobrowolne w 20 innych krajach Europy, np. w Niemczech (i to pomimo iż kraj ten przyjął 6 mln uchodźców z regionów, gdzie nie wykonuje się szczepień), to dlaczego nie mają być dobrowolne w Polsce? Niemcy uważają, że w razie zagrożenia epidemią w zupełności wystarczające jest odwołanie się do par. 20 niemieckiej ustawy o ochronie przed infekcjami, czyli do tzw. szczepień akcyjnych jako wystarczającego „narzędzia” zwalczania epidemii. W Polsce w obecnie obowiązującej ustawie jest takie samo „narzędzie” jak to, do którego odwołuje się niemiecka ustawa – jest to art. 33 obecnej Ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób u ludzi (tzw. szczepienia akcyjne). Dlaczego w Niemczech to „narzędzie” jest wystarczające na wypadek epidemii, a w Polsce nie i to pomimo faktu, że Niemcy przyjmują uchodźców, a my ich nie przyjmujemy? Po co obowiązkowe szczepienia ochronne w tej sytuacji, zwłaszcza że wiążą się one z ryzykiem powikłań, za które państwo polskie dziś nie bierze odpowiedzialności? Nikt do dziś nie oszacował kosztów leczenia powikłań, a mimo to twierdzi się, że szczepienia są bezpieczne i bilans korzyści wykonywania obowiązkowych szczepień ochronnych uzasadnia ich dalsze przymusowe wykonywanie. Gdzie tu logika? Jak bardzo krzywdzący jest obecnie obowiązujący system szczepień ochronnych, pokazuje jeszcze jedno porównanie. W Niemczech, w kraju, który przyjmuje imigrantów, a mimo to nie przymusza do wykonywania szczepień ochronnych, już w 1961 roku wprowadzono system odszkodowań dla osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu, poddając się dobrowolnym (a nie obowiązkowym) szczepieniom ochronnym. Podsumowanie Obywatelski projekt o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wprowadza korzystne zmiany w odniesieniu do powyższych mankamentów obecnej regulacji:

• prawo rodziców do zgłoszenia NOP, gdy lekarz zaniecha tego obowiązku,

• nadzór sądowy nad rejestrem NOP,

• dobrowolność szczepień ochronnych,

• obowiązek przeprowadzenia szczegółowych badań kwalifikacyjnych, których wynik zostanie stwierdzony na piśmie. Nie jest to zatem projekt „antyszczepionkowy” i nade wszystko – w żaden sposób nie sprowadza zagrożenia epidemicznego. Powstał z troski o zdrowie i ma przywrócić wolności obywatelskie. 1 Zgodnie z art. 21 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (DzU 2008 nr 234 poz. 1570) lekarz lub felczer, który podejrzewa lub rozpoznaje wystąpienie niepożądanego odczynu poszczepiennego, ma obowiązek w ciągu 24 godzin od powzięcia podejrzenia jego wystąpienia zgłoszenia takiego przypadku do państwowego powiatowego inspektora sanitarnego właściwego dla miejsca powzięcia podejrzenia jego wystąpienia.

Arkadiusz Tetela

Autor jest prawnikiem, współautorem obywatelskiego projektu zmiany ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych.